Przygoda z XTERRA Poland, czyli tajemnica miłości do crosstriathlonu i grilla, kulisy międzynarodowych zawodów na Zakrzówku oraz zwykli-niezwykli ludzie, którzy za tym wszystkim stoją. To nie jest wpis sponsorowany, chociaż powstał za sprawą i nieocenioną pomocą naszych przyjaciół! 

TRIATHLON?!

Ich historia jest niezwykle poruszająca, ale nie w taki klasyczny, sprawdzony w beletrystyce sposób, więc miałam z nią drobny problem. Bo wiecie, jak trudno napisać coś o znajomych? Otóż bardzo trudno, więc myślę sobie – NIE!

A potem sobie myślę – CZEMU NIE?!

Dodatkowym kłopotem był fakt, że to co robią jest takie „sophisticated” i blokowałam się wizją, czy to aby kogoś zainteresuje? Kontemplowałam również problem wiarygodności, jak Wam nagle napiszę „Kocham triathlon ponad życie!”, to przecież od razu skumacie, że to ściema, bo czy ktoś mnie widział, jak biegam? Nie widział. Zdarza się, że uciekam przed pijanymi kibolami, niestety, ale nie biegam, a to spora różnica. Choć sport to ja bardzo! Od małego gry zespołowe, za to teraz chętniej zapasy w kisielu, boks i joga, ale triathlon???

POLEWAMY SIĘ SZAMPANEM

Wszak triathlonista to taki ktoś, kto uprawia trzy dyscypliny, żeby utrzeć nosa tym, co trenują tylko jedną! Musi być skupiony, zamknięty w sobie, spięty w dążeniu do sportowej doskonałości niczym jeż kroczący z kwaśnym jabłuszkiem pod swój łopianowy domek. Perfekcja do bólu, więc gdzie tu fun? Gdzie zabawa? Gdzie polewanie się szampanem? Koniec świata w błocie, to co innego!

Ale podobno nie trzeba lubić biegania, żeby kochać triathlon.

ADAM I MAGDALENA

 Adam mówi, że on nie lubi. A wie co mówi, bo jest człowiekiem honoru, cenionym altruistą i hojnym darczyńcą. Cokolwiek robi, angażuje się w to bez reszty. Chłop jak dąb, trenuje do tego na okrągło ;-), aż trudno go minąć na trasie, więc na zawodach dociera do mety z wystarczają skutecznością (i nieraz z dumą zamyka stawkę)!

Pomykający człowiek renesansu!

Trudno, żeby nie pomykał. Tak, między nami, to oni (tzn. Adam i Magda) nie mieli innego wyjścia. Kilka lat temu wprowadzili się nieopatrznie w cul-de-sac sportowych szaleńców, matecznik iron manów i womanów, podkrakowską enklawę ultrasów, herosów, triathlonowo-narciarski zaułek medalowy. Choć rzekomo to zwyczajni ludzie. Normalnie żyją, pracują w normalnych korporacjach, na zwykłych stanowiskach dla odpowiedzialnych ludzi, wychowują zwykłe dzieci, a te ich zwykłe dzieci zdobywają takie tam zwykłe medale i trofea. Wiecie – normalność, szarzyzna i nuda…

Po prostu nie działo się nic 😉

Tak wyglądają drzwi do domu normalnych ludzi 🙂

XTERRA POLAND – PROLOG

Aż do pamiętnego AD 2014, w którym to ci znudzeni życiem sportowcy postanowili w pewne letnie popołudnie urządzić grilla. A że podkrakowskie wsie kulturą stoją, bo wesele już jedno kiedyś było, to i na grilla przyszła pora! 

I właśnie wtedy Tomek wyznał, że zna Wojtka i że chciałby z nim spróbować. Triathlonu, rzecz jasna, bo Wojtek trenerem jest i to nie byle jakim, ale takim, co każdego nauczy pływać, nawet wbrew jego woli… Podsłuchały to Anka z Bogusią i same udały się na te nauki. Oficjalnie, że to niby doskonałości im brakowało, a nieoficjalnie, bo, jak to prawdziwym kobietom, i im potrzeba było takiego twardego, męskiego treningu…  I – wdepnęły bidulki na całego. Nie tylko w pływanie, ale cały ten triathlon pokochały! Bo obie już wcześniej biegały. Został jednak jeszcze rower i wkrótce się okazało, że tylko jazda w terenie daje prawdziwą satysfakcję. Wtedy to i nasz bohater, Adam, rozmarzył się nad cudownym życiem człowieka triathlonowego i również wpadł po uszy w to szaleństwo. A Magda? Ona, która nigdy w planach nie miała biegania (co sama świetnie rozumiem), zaczęła biegać! Po górach i wyżynach, bo tak najpiękniej i teraz to ma bicki i tricki, że hoho, a dwugłowe jak czworogłowe (sobie czasem tańczymy razem, to wiem)!!!. A nauki dawał jej najlepszy osobisty trener, jakiego ziemia nosiła – sąsiad Andrzej, który bieganie kocha i rozumie z wzajemnością. Do kompletu zasłużonych nie może zabraknąć rodziny poliglotów, Agi i Grześka, wspierających drużynę regeneracyjnymi afterkami w saunie, dzięki którym niejeden genialny plan się zrodził. Taka to jest wesoła zagroda, osiedle świrów – jak sami mówią. Ostatecznie pewnie dlatego wszyscy, łącznie z trenerem Wojtkiem i nieopisaną tu, aczkolwiek całkiem liczną grupą równie zapalonych sportowców, rzucili się na organizację międzynarodowych zawodów crosstriathlonowych niczym młodzi ministranci na wino mszalne. 

Z powodzeniem walczą już tak 3 rok!

BO?

Piękny jest sport, piękna jest przyroda, natura, pokonywanie własnych barier, ograniczeń, lęków?

W ogóle życie jest piękne?

Wystarczy, że się tyłek dźwignie z fotela?

I nie trzeba być od razu człowiekiem z żelaza, czy kobietą ze stali?

Nie trzeba być dzikiem siłowni?

Ani Ragnarem Lodbrokiem, żeby nam fiordy z ręki jadły?

…(chwila na refleksję)

A WY?

Powinniście wiedzieć tylko tyle, że w sierpniu odbędą się na Zakrzówku międzynarodowe zawody crosstriathlonowe XTERRA Poland, a jak wiadomo Zakrzówek to nasza krakowska Chorwacja, w dodatku z gniewoszem plamistym i motylem modraszkiem, zasłużonymi dywersantami inwestycyjnych pokus kapitalistycznych pazerniaków, dzięki którym tego skrawka raju nie zabudowano ani galerią handlową, ani osiedlem mieszkaniowym dla vipów i to ostatni dzwonek by zacząć trenować. Więc cud-miód, Was nie może zabraknąć. Zapisy trwają, a prawdziwe życie czeka!

A JA?

Jako, że wolontariusz na takich zawodach, to jednostka mile widziana a nawet niezbędna to i ja tam zmierzam ze wsparciem. A nuż jakiego gniewosza spotkam 😉

Na zachętę kilka zdjęć – dzięki uprzejmości Veni Vidi Photo, Patryk Giee.

pływaczka zawodów cross triathlonowych XTERRA

rowerzysta podczas zawodów cross traithlonowych XTERRA

zawodnik podczas XTERRA, zawodów w cross triathlonie

bieg terenowy, cross triathlon XTERRA

Zakrzówek, zawody cross triathlonowe, XTERRA

piękne dziewczyny czekają z medalami, XTERRA Poland, cross triathlon, Zakrzówek

Na deser – wiosenny Zakrzówek widziany z roweru ;-). Autor – Adrian Set-Pawęza. 

Zakrzówek, widok na zbiornik wodny

Zakrzówek, trasa przez las

Zakrzówek, jaskinia