czyli kierowco, miej się na baczności!

 

  1. DZIADZIO–CZADZIO – mój absolutny faworyt – przebiegający przez dwupasmówkę 30 metrów przed pasami prosto pod nadjeżdżające auta. Refleks kierowców i dobre hamulce uratowały mu życie. Pikanterii dodaje fakt, że dziadzio puścił się w to tango kulawiakiem o lasce. A, no przecież, wcześniej jeszcze sforsował barierkę ochronną… Komandos, czy co? To był prawdziwy cud, do dziś się zastanawiam z jakim świętym trzymał, bo oczami wyobraźni widzę, jak odbija się od maski samochodu… i koziołkuje, koziołkuje… ląduje w Normandii… i znowu koziołkuje, i znowu desant. A on dał radę! „Suchą nogą” przeszedł…

 

  1. BABULINA-SIATULINA, dla której zakręt to rzecz święta, dlatego zawsze przechodzi przez drogę na samiusieńkim „kolanku”, w dodatku z ciężkimi torbami. Punkty (karne) dla wozu policyjnego, który wąską dróżką pędził prędkością absolutnie nie miastową, ale jakoś wyhamował. Z dużym piskiem. A swoją drogą znaku „babcia na zakręcie” nie było… Przecież nie wszyscy kierowcy muszą się znać na kobietach…

 

  1. NIEŚMIERTELNY – Student meloman, co ze strug deszczu swe pole siłowe uczynił i wtargnął na drogę nie rozejrzawszy się ni razu. W sumie po co te nerwy, kiedy on zawsze tą samą drogą, z tą samą melodią na uszach przez drogę przechodzi…? A że ciemno, leje jak z cebra, to on się przecież rozglądał nie będzie, do siebie idzie, do akademika! No co? Przyszłość narodu ocalona!

 

  1. RYCERZ JEDI – obdarzony nadnaturalnym stężeniem, niekoniecznie midichlorianów. Na jezdnię wkracza pewnym krokiem, po czym już na drugą stronę ledwo przechodzi. Drogę pokonuje slalomem pomiędzy niewidzialnymi przeszkodami. Chociaż nie każdy te przeszkody dostrzega, to z pewnością są one realne, o czym świadczy przerażony wzrok wędrowca… Gdzieś, w odległej galaktyce toczy się właśnie walka na śmierć i życie… Rycerzu – niech moc będzie z tobą!

 

  1. EKOLOG – nigdy, przenigdy nie prowadził, nawet po pijaku. Przemieszcza się tylko za pomocą własnych nóg, lub środków komunikacji zbiorowej. Jest za to świetnie zorientowany w przepisach ruchu drogowego i zawsze potrafi zaskoczyć kierowcę nagłym, aczkolwiek legalnym, wtargnięciem na jezdnię. Bo wtargnięcia to dla niego chleb powszedni. Nie martwi go długość drogi hamowania, czy aktualne warunki na drodze. Samochody zatrzymuje magicznym zaklęciem. Noga do przodu i już! Sezamie otwórz się! Przechodzę!

 

 

A jako lekturę uzupełniającą polecam Tożsamość kierowcy.