Po tekście Jak wytresować męża wylała się na mnie fala szowinistycznych komentarzy. Oczywiście obraźliwe wpisy od bezsilnych mężczyzn zostały w porę zablokowane, aczkolwiek smutek w mym sercu pozostał… Dlatego teraz łapsia na zgodę, a w ramach drobnej rekompensaty kilka tipów i dla Was, chłopaki, żeby nie było, że jestem suką i wredną jędzą

Zacząć należy od tego, że żony wytresować się nie da, gdyż wszelkie próby manipulacji zachowaniem kobiety (poza kilkoma przypadkami, o czym za chwilę) skończą się niechybnie bolesnym niepowodzeniem. Istnieje jednak kilka technik, które odpowiednio stosowane, pomogą w trudach budowania satysfakcjonujących relacji!

Tego, czego dowiecie się za chwilę, nie powie Wam żaden terapeuta ani psycholog. To czyste, żywe lata doświadczeń, prób i błędów! Dlatego każdy mężczyzna, który chciałby wychować sobie partnerkę, w pierwszej kolejności powinien swoim zachowaniem zaskarbić jej zaufanie i uśpić czujność, a dopiero później rozpocząć ewentualną tresurę. Jak to robić? Ano tak!

Mężczyzna, który przygotowuje się do tresury żony:

  1. Wstaje pierwszy! Zawsze i wszędzie: otworzyć drzwi, zapakować zmywarkę, przynieść kawę do łóżka… albo kawę i śniadanie, tak lepiej! Nie wstaniesz Ty, to wstanie inny, pewnego dnia…
  2. Kocha szczerze. Dlatego zawsze dysponuje żelazną rezerwą finansową na wypadek, gdyby życie jego kobiety zależało od zakupu nowych szpilek, torebki, szminki…
  3. Słucha i rozumie. Słucha uważnie pamiętając, że im większe zdenerwowanie partnerki, tym częstsze powinny być przytakiwania i dopełnianie kieliszka winem. Nie przerywa, nie poucza, nie marginalizuje problemu.
  4. Jest ostrożny. Nie próbuje się odnaleźć w świecie feministek i ideologii gender. Wie, że każda kobieta, jeśli zechce, może być równocześnie świetnym mężczyzną i tylko od niej zależy, kto komu będzie przynosił kapcie i podawał obiad po powrocie z pracy. Dlatego nigdy nie sugeruj, nawet w żartach, że „miejsce kobiety jest w domu”!
  5. Pamięta. Pamięć kobiety jest jak nieskończoność! Są w tej przestrzeni zdarzenia, które naukowcy dopiero odkryją i nie warto z nią igrać. Dlatego partner pamięta o tych wszystkich głupich urodzinach i rocznicach, o których zazwyczaj nie pamięta i regularnie (aczkolwiek potajemnie) przegląda planner partnerki w celu aktualizacji kluczowych dat.
  6. Żarliwie przeprasza. Brylanty (duże), nowy samochód (sportowy), kolacja w Paryżu (ze śniadaniem), tydzień na Bora Bora… Romantycznie już nie wystarcza. Musi być też „na bogato”. Trzeba się postarać, by na ułamek sekundy ukoić skołatane nerwy żony i wkraść się ponownie w jej łaski. Bo przeprosiny najlepiej działają dopiero wtedy, gdy wszystkie „najlepsze” koleżanki skręcają się z zazdrości!
  7. Jest zagubionym chłopcem. Nic lepiej nie odwraca uwagi od planowanego wypadu z kumplami, jak przybranie chłopięcej miny a’la Hugh Grant mówiącej „że co, ja?”. Prawdziwy mężczyzna wie, że u kobiet moduł współczucia i opieki jest mocniej rozbudowany i odgrywanie zagubionego piesiaczka przynosi niewiarygodne rezultaty!
  8. Sprząta skarpetki. To osiągnięcie nad którym cywilizacja wciąż jeszcze pracuje i niestety bez spektakularnych efektów. Dlatego, jeśli Tobie uda się wyćwiczyć celny ruch kierujący brudną bieliznę do kosza na pranie, będziesz mógł oznajmić niczym Neil Armstrong na księżycu, że to „mały krok człowieka, ale wielki skok ludzkości”.
  9. Nie grymasi. Pamięta, że kobiety wierzą w moc słów „przez żołądek do serca”. Twoje narzekanie na kulinarny kunszt żony będzie dla niej pierwszą oznaką, iż Wasze uczucie wygasło! Przesolone, przepieprzone, za dużo czosnku, chilli, bez cukru, bez mleka, zimny rosół, ciepłe piwo – pijesz i oblizujesz się ze smakiem! Uwierz mi, dla jednego nieudanego posiłku nie warto ryzykować! A już absolutnie nie wolno przyrównywać stołówki Twojej partnerki do obiadków u mamusi. Bo dopiero poznasz, co to prawdziwy ban!
  10. Myśli jak kobieta. Już człowiek prehistoryczny wiedział, że aby oswoić wilka to sam musi się udomowić. Z kobietami jest tak samo. Jedynie mężczyzna, który nauczy się myśleć jak kobieta, ma jakąkolwiek szansę na ułożenie sobie życia. Z kobietą, rzecz jasna!

 

Powodzenia Panowie i nie zrażać się niepowodzeniami! My też nie od razu przesolimy zupę, jak coś spieprzycie… 😉

A!!! Trzecia część cyklu „domowej tresury” TU