Kto ma dziecko, ten wie, że bywają chwile, gdy latorośl bardziej przypomina dzikiego zwierza niż słodkie i urocze maleństwo. I chociaż faktyczne zagrożenie życia wydaje się znikome (bo czyż te urocze ząbki rzeczywiście dałyby radę Cię pożreć?), to długotrwałe skutki dziecięcej przemocy stosowanej względem rodziców są niezmiernie wyniszczające i szkodliwe dla zdrowia.

Dlatego dziś my, rodzice wszystkich pokoleń, łączymy się, by wspólnie zamanifestować nasze domowe prawa!

Od teraz tresura dziecka, to bułka z masłem… i bananem!

10 złotych zasad wychowania

  1. Myśl, jak dziecko

Przypomnij sobie, jak to było jakieś 100 lat temu, kiedy spodobała Ci się zabawka i życie bez niej wydawało się niemożliwe? Czy racjonalne tłumaczenia rodziców miały wówczas jakikolwiek sens? Albo lody… Lody, na które miałeś ochotę właśnie zimą! Dzień był wówczas pogrążony w niezaspokojonej tęsknocie…

  1. Zdobądź zaufanie

To niełatwe, ale daje dodatkowe rodzicielskie moce! Słuchaj, zamiast mówić! Nawet jeśli opowieść dotyczy psa, który rzekomo osobiście, własnymi pazurkami otworzył szafkę i wylał cały zmywacz do szuflady, przytakuj w uznaniu nieposkromionej wyobraźni, bo jedyne, co możesz zrobić, to zazdrościć jej szczerze!

  1. Brudź, jak dziecko

Nie ma fajniejszej zabawy od wskoczenia do kałuży i zrobienia babki z błota. Więc bierz się do roboty i pokaż swoim młodym, że znasz się na prawdziwej rozrywce! Czyści rodzice to nudni rodzice, a kto by takich słuchał 😉

  1. Pobudzaj wyobraźnię

Ach, jak cudownie niesmaczna jest ta pomidorówka!”, „Jakże uroczo brzydka ogórkowa!” – intryguj, zaciekawiaj, pobudzaj! Niech frazy „O, jakie brzydkie” i „Nie lubię!” staną się nową gastronomiczną przynętą, a magiczna brukselka synonimem siły i zdrowia!

  1. Spokojnie i z uśmiechem

Dzieciństwo to radość, wygłupy i figle, nie mąć tego problemami, bólem głowy, czy brakiem obiadu. To Ty tworzysz obraz świata, z jakim dziecko wrasta w dorosłość. Urodziny raz na tydzień? Czemu nie! Gdy człowiek ma 3 lata, rok dłuży się niemiłosiernie… Wyobraź sobie, że Ty musisz na coś czekać jedną trzecią swojego życia!

  1. Złość się jak dziecko

Zęby nieumyte? Zabawki niesprzątnięte? Ubrania kołtunią się na podłodze? Nie proś, nie tłumacz, nie pouczaj! Stosuj natomiast wymowne tupnięcia, warknięcia i zgrzyty – małe zwierzątko, które pomieszkuje w twoim potomku, bez trudu zrozumie, że żarty się skończyły. Jeśli trzeba – pokaż język, bo skąd niby dziecko ma wiedzieć, że jego zachowanie jest niestosowne?

  1. Z przykucem

Do dzieci nie powinno się mówić „z góry”. Psychologia i brytyjska rodzina królewska mają na to swoje argumenty, ja zaś twierdzę, że dzieci aż do wieku dorosłego nie rozumieją ludzkiej mowy, choć już się nią płynnie porozumiewają. Więc, gdy mówisz do małoletniego, zniż się do jego poziomu i patrząc w oczy przekaż swoje emocje, nie słowa.

  1. To moje!!!

Wiadomo, jakie są podwórkowe zasady – oko za oko, ząb za ząb, a prawo własności przechodzi zawsze na silniejszego, dlatego w sytuacjach, gdy szanse porozumienia maleją z każdą chwilą mów dziecku, że jest Twoje! I Koniec 😉

  1. Bezpieczeństwo

Pamiętaj, że z Twoim dzieckiem absolutnie jest wszystko w porządku, właśnie wtedy, gdy rozrabia, złości się i dokazuje! Znaczy to, że czuje się przy Tobie swobodnie i bezpiecznie, bo może do woli rozładowywać lęki, frustracje i niepokoje! Pogratuluj sobie – jesteś świetnym rodzicem!

  1. Kołdra ratunkowa

W momentach szczególnie trudnych, wymagających dużej odporności i cierpliwości zwyczajnie i bez skrępowania wchodź pod pierzynę i przeczekuj tam najgorsze. Czasem wystarczy nakryć się zwykłym kocem, by zyskać stuprocentową niewidzialność.

Powodzenia!