O tym, że kolację należy zjeść zaraz po obiedzie, bo inaczej złowrogo odkłada się podczas snu, wie nawet facet (mój wie!).

O tym, że powinna być lekka i zdrowa, by nie obciążała żołądka i nie wywoływała nocnych koszmarów ani umyślnej dewastacji wagi łazienkowej, też każdy wie.

Ale co robić, jeśli wieczorem ma się ochotę na małe „co nieco”, a godzina 18-ta minęła 4 godziny wcześniej, gdy tkwiłyśmy w korku, w pracy,  czy w jakimkolwiek innym stuporku…??? No, co? Oczywiście – jeść! Tylko ostrożnie.

Zdiagnozowałam 3 najczęstsze sposoby radzenia sobie z wieczornym podjadaniem, czy też raczej wieczornym nadrabianiem zaległego śniadania, obiadu i kolacji! To nic innego, jak 3 dietetyczne pułapki! Oto, dlaczego:

  1. By nie przejadać się przed snem, przesuwasz porę snu o kolejnych kilka godzin, co po pewnym czasie się mści, gdyż niedosypianie jest jednym z głównych powodów tycia!!! Matki Polki – pamiętać o tym!!! Śpij! Bo kiedy śpisz – nie podjadasz, a twój organizm nie musi obronnie reagować na zagrożenie (którym niewątpliwie jest permanentny brak regularnego wypoczynku) odkładaniem „zapasów” na jeszcze gorsze czasy…
  2. Robisz pakiety drobnych przekąsek i nosisz po kieszeniach batoniki, w najlepszym wypadku marchewki, by niezależnie od tego, gdzie złapie Cię głód, dać mu słuszny odpór o stosownej porze. Niestety nadmiar chomikowanych przekąsek lubi mścić się na „chomiku”. Częste podjadanie nie daje pełnej kontroli nad ilością i jakością przyjmowanych kalorii. Jedz zdrowo, regularnie i w spokoju.
  3. Rezygnujesz z kolacji, by kaloryczną, wieczorną, złowrogą kanapkę zastąpić sympatyczną i dobrze leżącą w dłoni lampką wina? Nic bardziej mylnego, wino też ma kalorie… niestety! A właśnie ta ostatnia dieta jest, jak podejrzewam, najbardziej popularna wśród większości „kobiet pracujących”.

Dlatego, dla Tych wszystkich Pięknych Pań, które dbają o linię równocześnie nie zapominając, że życie to też smaki i smaczki, mam przebój nadchodzącej jesieni! Autorskie menu już od 1 kalorii idealne dla każdej z nas!!!

***

WIECZORNA LISTA PRZEBOJÓW WEEKENDASZKA:

Nr 1.  Liść sałaty (najlepiej rzymskiej, bo ma najwięcej witamin!)  – 1 kaloria

Nr 2.  Zielona oliwka – 4 kalorie per sztuka

Nr 3. Garść rukoli – 5 kcal (tylko proszę nie oszukiwać, nie ugniatać w łapce, żeby więcej się zmieściło)

Nr 4. Wafel ryżowy –  39 kcal jeden krążek ok 10 gram (slimy dzielimy przez połowę)

Nr 5. Kostka gorzkiej czekolady 70% – 60 kcal (599 kcal na 100 g)

Nr 6. Kieliszek 120 ml białego wytrawnego wina – 79 kcal (66 kcal na 100 ml)

Nr 7. Kieliszek 120 ml czerwonego słodkiego wina – 128 kcal (106 kcal na 100 ml)

Nr 8. Kanapka z szynką  – około 140 kalorii (chleb pełnoziarnisty – kromka, porcyjka masła, plaster szynki)

Nr 9. Orzeszki  ziemne (garść ok 30 g) – 183 kcal (610 kcal na 100 g – orzeszki to cisi zdrajcy!!!)

Nr 10. Piwo jasne (butelka 500 ml) – 245 kcal (49 kcal na 100 ml)

Nr 11. Lody typu Magnum Classic  – 256 kcal sztuka (302 kcal na 100 ml)

Nr 12. Kanapka z serem pleśniowym – około 280 kalorii (kromka grahama, płaska łyżeczka masła, 2 talarki sera pleśniowego, 2 oliwki, listek sałaty)

Nr 13. Piwo ciemne (butelka 500 ml) – 340 kcal (68 kcal na 100 ml)

***

Warto pamiętać, że w przedziale wiekowym 20-40 lat dzienne zapotrzebowanie na kalorie – tryb siedzący, niewielka aktywność fizyczna – waha się od 2200 kcal (kobiety) do 2700 (mężczyźni). Oczywiście z wiekiem zapotrzebowanie na kalorie spada i odwrotnie, przy zwiększonej aktywności fizycznej, rośnie.

Ale Kochane! Liczby nie kłamią i całe szczęście! Sprawdźcie same, co i w jakich ilościach możecie przyjąć na noc (kogo to już nie moja sprawa, ale każda aktywność pomaga w utrzymaniu zgrabnej sylwetki, „ta” też 😉 ), aby sen był zdrowy, a waga nie oszukiwała ;-). A nawet jeśli coś sobie dołożycie, to bez obaw! Godzinny intensywny marsz to 300-600 kcal (w zależności od wagi ćwiczącego), a każda minuta lekkiego biegu to aż 5 kcal. Zatem, jeśli zjesz garść rukoli za dużo, wystarczy, że pobiegasz przez minutę i bilans się wyrówna!

A! O wiele ważniejsze jest to CO jemy, niż ILE! I zawsze wybieramy produkty nieprzetworzone, bez konserwantów, odżywcze.

Bo jesteś tym, co jesz!

Na zdrowie 🙂