Minionej nocy z wyjątkowo liczną grupą badawczą odwiedziliśmy znany krakowski klub Feniks, by przeprowadzić profesjonalne testy live.

Feniks jest miejscem kultowym dla wielu krakowian i chyba już wiemy dlaczego. Jest tu jak na wielkim, polskim weselu – młodzi, starzy, bogaci, biedni, duzi, mali, pijani, trzeźwi, nawet barszczyk jest – po prostu cała rodzina, z tą różnicą, że nikt nie pyta, co robisz i jak tam u ciebie! No i muzyka retro plus nieśmiertelne oczy zielone, co jakoś świetnie się sprawdza w praktyce, więc nóg dziś nie czuję!

A w telegraficznym skrócie:

Biforek był? Był!

Afterek był? Był!

Stolaty były? Były!

Piękni ludzie byli? Byli!

Brzydcy ludzie byli? Byli…

Mała królewna była? Była!

Śpiący Rycerz był? Był!

Francuska łączniczka była? Była!

Królowie życia byli? Byli!

Wredna jędza była? Była!

Fińska torebka była? Była!

Lodzik za dekolt był? Był!

Całusy były? yhym…

Zwierzenia w toalecie były? Były!

Podarte pończoszki były? Były!

Tańce na stole były? Były!

Pani Generał była? Była! Baczność!

Pilot RAFu był? Był!

Kiełbaski były? Były!

Wszyscy wrócili w swoich kurtkach? Wrócili!

Rachunek był? … No właśnie! Maćku, spal rachunek i zapomnij!!!

Pewnie coś jeszcze było, ale nie pamiętam…, a zdjęcia z telefonu ktoś wykasował…

A, nie, jednak ich nie robiłam, nie było czasu!

Na koniec wszystkim zaangażowanym przypominam, co prawda z jednym okiem na wpół przymkniętym, drugim lekko sklejonym od tuszu, że to jeszcze nie Nowy Rok, co nie zmienia faktu, że po przebudzeniu uznałam, że ten Sylwester wyjątkowo się udał…

update…

A, jeszcze wspinaczki po słupie były!